Jestem Wielkim Drzewem.
Korzeniami sięgam głęboko w ciemność.
Dźwięk wód,
Zamknięta mądrość skał,
Znam ich sekrety.
Mam zobowiązania, jestem niezawodne.
Zaznaję radości tam, gdzie stoję.
Wiem, czym jest niewyrażalny blask chwili.
Modlę się w doskonałym szczęściu
I śpiewam.
Światło wypełnia me włosy,
Czuję jak wieją wichry zmian,
Jak przepływają przeze mnie.
Stoję tam, gdzie jestem.
Wiem, że me miejsce jest doskonałe,
I chwila, ta chwila jest doskonała.
I śpiewam.
Rozpościeram ramiona, by przywabić
Żywe istoty, a one do mnie przychodzą,
Ofiarowuję im schronienie.
One zaś karmią mnie
Tym co upuszczą,
Przybywają i odchodzą,
A ja stoję
Śpiewając tę historię,
Powiewając nitkami
Ziemi i Nieba, Ziemi i Nieba, Ziemi i Nieba,
Nieba i Ziemi.
I śpiewam…
Ellen Evert Hofman
Co do nas mówią drzewa ? 2 Komentarze
Drzewo 4 Komentarze
w jesiennym ogrodzie.
Patrzę na nie co dzień.
Latem miało drzewo
zieloną koronę,
na ramionach ptaki
żółte i czerwone.
Ręce wyciągało,
nieba dosięgało
i śmiało się, śmiało.
Teraz stoi smutne,
chłoszcze je ulewa.
Żal mi tego drzewa.
Odleciały ptaki
tam, gdzie nie ma zimy,
odleciały liście
za nimi, za nimi,
odleciały kwiaty,
zabrał je ze sobą
wicher lodowaty.
Żal mi tego drzewa.
Teraz stoi smutne,
nikt mu nie zaśpiewa.
Pobiegnę do drzewa,
wdrapię się na gałąź
i będę mu śpiewał,
a drzewo, a drzewo
będzie mnie słuchało.
Zaśnij, drzewo, zaśnij.
Jutro będzie jaśniej.
Jutro będzie ładnie,
śnieg na ziemię spadnie.
Będziesz sobie spało,
ubrane na biało,
śniegiem otulone…
A jak się obudzisz,
znowu będziesz miało
zieloną koronę.
Danuta Wawiłow
Jesienne depresje Leave a comment
Zachód Słońca 3 Komentarze
Kto pogubił te pióra różowe na niebie? ![]()
Aniołowie kochania, kochania, kochania.
Popłynęli daleko – nie do mnie i ciebie,
lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania.
Aniołowie miłości pióra pogubili,
niosąc w oddal rozkosze, rozkosze, rozkosze,
różowe pocałunki, nieskończoność chwili
i pełne łez amfory, i róż pełne kosze.
Jedno pióro wionęło nad tym naszym domem,
gdzie w oknie brak złotego, złotego płomienia,
i zawisło nad nami różowym ogromem,
i zawisło nad nami żałością wspomnienia…
Kto pogubił te pióra na niebie?
Aniołowie kochania, kochania, kochania.
Popłynęli daleko – nie do mnie i ciebie,
lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania.
M. Pawlikowska-Jasnorzewska
Love, love, love… 4 Komentarze
![]()
Złudzenie Leave a comment
11 Listopada Leave a comment
Ballada o Cysorzu 1 comment
Ballada o Cysorzu, o ile mnie pamięć nie myli, pierwszy raz zaśpiewana w latach 60-tych ubiegłego wieku i wciąż aktualna…
I’ve Got a Feeling 1 comment
Pełna widownia sali koncertowej i brakuje orkiestry… Ale na szczęście gwiazdą wieczoru był Bobby McFerring – człowiek orkiestra
Fotografowanie między kroplami deszczu 16 Komentarzy
Jesień. Po pięknej złotej jesieni nastały słotne listopadowe dni. Wiatr strącił z drzew kolorowe liście, deszcz pada z małymi przerwami, dni stały się krótkie i ponure. W komputerze przeglądamy zrobione wcześniej zdjęcia – o tutaj piękny słoneczny wiosenny dzień i bielejące w słońcu kwiaty drzew owocowych, a tu wakacje, błękitne niebo, plaża, na morzu żaglówki, dalej zdjęcia z grzybobrania i jak wtedy w lesie było bajecznie kolorowo… A teraz, aż żal ściska serce… Aparat schowany w szafie, byle jaka pogoda, szaro, ponuro i co tu fotografować.
Kiedyś pan Andrzej A. Mroczek w swojej książce “O fotografowaniu” wylansował wspaniałe określenie – fotografia wyżowa. Autor dopatrzył się pewnej zależności pomiędzy pogodą a fotografią. Jak sami możemy zaobserwować, w czasie niżu i deszczowej pogody nie spotyka się ludzi z aparatami, natomiast jeśli tylko przychodzi wyż atmosferyczny co krok spotykamy kogoś z aparatem. Czy zależność wysokiego ciśnienia atmosferycznego i chęci pstrykania zdjęć dotyczy tylko fotografów amatorów, którzy idąc na spacer zabierają aparat, bo może się coś ustrzeli. Nie, ta przypadłość dotyka również fotografów zawodowych. Przejrzyjmy albumy fotograficzne o Polsce. Jaki obraz nam się przedstawia – Polska najprawdopodobniej jest krajem południowym, słońce zawsze świeci, zawsze jest w zenicie i na niebie nie ma chmur, a jeżeli już się gdzieś pojawią, to są bielusieńkie jak wata cukrowa i płyną leniwie po niebieskim niebie. I tu nasuwa się kolejna ciekawostka – każdy podręcznik do fotografii dla początkujących podkreśla, że najgorszą porą do robienia zdjęć w plenerze są godziny południowe, gdyż słońce jest bardzo ostre i pada z góry, co powoduje, że oczy osób fotografowanych giną w głębokich cieniach oczodołów, kolory są wypalone itp. itd. No, ale to zawodowców nie dotyczy.
Jak każdy pewnie zaobserwował, najbardziej się podobają zdjęcia pejzaży z chmurami. Ciemne, groźne chmury deszczowe wspaniale podnoszą dramaturgię zdjęcia. Jasne chmury na niebie cudownie rozpraszają światło słoneczne, w efekcie czego mamy wspaniałe miękkie oświetlenie. A zatem w pochmurne dni mamy świetne warunki do fotografii. Deszczowe jesienne dni też mogą przynieść ciekawe zdjęcia. Największym problemem jest zmobilizowanie siebie do wyjścia z domu. Na pewno konieczne jest odpowiednie ubranie – nieprzemakalna kurtka lub płaszcz, ciepłe skarpety i gumiaki na nogach. Warto zabrać ze sobą parasol, bo nie zawsze można skryć się pod jakimś zadaszeniem, by zrobić zdjęcie. Sam aparat można w prosty sposób zabezpieczyć przed kroplami deszczu używając cienkiej foli spożywczej, a na obiektyw założyć osłonę przeciwsłoneczną, by krople nie padały na przednią soczewkę. Oczywiście aparatu nie można wystawiać na ciągły kontakt z deszczem, ale chwilowe wyjęcie go z torby lub z pod kurtki na pewno mu nie zaszkodzi. Są już coraz powszechniejsze amatorskie aparaty zabezpieczone przed kurzem i zachlapaniem wodą, a nawet takie którymi można bez specjalnych obudów robić zdjęcia pod wodą, ale każdy nieuszczelniony aparat można w prosty sposób zabezpieczyć używając materiałów dostępnych w każdym gospodarstwie domowym.
Skoro już zmobilizowani wyszliśmy z domu rozglądajmy się uważnie za motywami fotograficznymi. Zatrzymajmy się w jakiejś bramie i poobserwujmy. Ludzie skryci pod parasolami w pośpiechu przemykają ulicami, niejednokrotnie stanowią ciekawy i nietypowy motyw zdjęcia. Samochody rozpryskując kołami kałuże przemieszczają się w istnej chmurze wodnego aerozolu unoszącego się nad podświetlonym reflektorami asfaltem. Kałuże, jak krzywe zwierciadła pokazują fragmenty otaczającego świata w przedziwnej odwróconej perspektywie. Na gałązkach krzewów niczym naszyjniki z pereł zatrzymały się ciężkie krople deszczu. W parkach zasypane mokrymi liśćmi, opustoszałe alejki wyglądają niczym pokryte ceramiczną mozaiką. Nagle spostrzegamy, że ten deszczowy, ponury świat nabiera barw, przybiera nowe formy, a czasami jest pełen komicznych sytuacji.
Po takim deszczowym spacerze możemy zasiąść przed monitorem komputera i popijając gorącą herbatę oraz sącząc pachnącą latem nalewkę poprzeglądać zrobione zdjęcia i sądzę, że następne wyjście na deszczową sesję zdjęciową nie będzie już wymagało takiej trudnej mobilizacji.

