Zbieram rozsypane kryształy wspomnień
I choć ich blask cieszy tylko przez chwilę
Ostre krawędzie uwierają, a ciężar przytłacza
Uparcie schylam się po kolejny
I uważnie rozglądam się
Żeby żadnego nie przeoczyć.
Zbieram rozsypane kryształy wspomnień
I choć ich blask cieszy tylko przez chwilę
Ostre krawędzie uwierają, a ciężar przytłacza
Uparcie schylam się po kolejny
I uważnie rozglądam się
Żeby żadnego nie przeoczyć.
Pogodny wieczór, ale nie jest zbyt ciepły, bo od morza wieje dość silny w porywach lodowaty wiatr. Z wierzchołka Kamiennej Góry rozpościera się widok na Zatokę Gdańską oraz panoramę Gdyni. Trochę poniżej jest park… w dzień goszczący wielu spacerowiczów, ale wieczorem cichy i spokojny. W gęstwinie gałęzi jeszcze słychać spory ptaków o lepsze miejsce na nocleg, nad głowami coraz częściej przelatują nietoperze, czasami można spotkać tu wędrującego lisa, czasami przebiegającą niemal bezszelestnie kunę. W oddali dwie starsze panie wracają alejką do domu z wieczornego spaceru z pieskiem, na ławeczce przysiadła para cicho rozmawiając. Zmrok rozjaśniają palące się latarnie, które złotym światłem oświetlają zieleń trawników oraz liście drzew i krzewów. Ich światło rzuca długie cienie, dodając parkowi tajemniczego wyglądu. Odgłosy miasta cichną… Gdynia szykuje się do snu.
Każdego dnia posiadacze aparatów fotograficznych na całym świecie wykonują niezliczoną ilość zdjęć zachodów słońca. Choć w pojęciu “ ambitnych pstrykaczy ” jest to motyw kiczowaty, trudno oprzeć się pokusie sięgnięcia po aparat i zatrzymania na zawsze wspaniałej gry świateł i cieni, tego niesamowitego nastroju, ulec magii chwili… Każdy z zachodów jest inny i każdy z nich jest wyjątkowy, szkoda tylko, że zbyt często oglądamy go z okna pędzącego samochodu.