Jesienne łzy 2 Komentarze
Nothing Else Matters Leave a comment
Życie, choć piękne, tak kruche jest… 4 Komentarze
Cztery pory roku 6 Komentarzy
Przyszła jesień, zimny wiatr łamie parasole, zrywa czapki z głów
Dni są szare i ponure więc myślimy sobie
Już niedługo spadnie śnieg i okryje skrzącym puchem cały świat.
Będzie pięknie i cudownie, aż się będzie chciało żyć.
Gdy zmęczeni mrozem już będziemy,
To zamarzy się nam wiosny czar.
Słońce grzeje, wszystko w koło się zieleni,
Życie zbudzi się na nowo i kwiatami obsypuje cały świat.
Ciepło, miło, istny żar, a to lato tuli nas.
Szybko szukać gdzieś ochłody, trochę cienia, trochę wody
Kiedy skończą się upały, by ochłonąć trochę już
Niech się lato skończy już.
W sadach jabłka już spadają,
Drzewa barwy swe zmieniają
Jakże piękny cały świat…
I znów deszcze zacinają i ponure dni nastają…
Pory roku się zmieniają
I umyka szybko czas
I zdziwieni się budzimy,
Że nam znów przybyło lat.
Pod niebem pełnym cudów 2 Komentarze
Co do nas mówią drzewa ? 2 Komentarze
Jestem Wielkim Drzewem.
Korzeniami sięgam głęboko w ciemność.
Dźwięk wód,
Zamknięta mądrość skał,
Znam ich sekrety.
Mam zobowiązania, jestem niezawodne.
Zaznaję radości tam, gdzie stoję.
Wiem, czym jest niewyrażalny blask chwili.
Modlę się w doskonałym szczęściu
I śpiewam.
Światło wypełnia me włosy,
Czuję jak wieją wichry zmian,
Jak przepływają przeze mnie.
Stoję tam, gdzie jestem.
Wiem, że me miejsce jest doskonałe,
I chwila, ta chwila jest doskonała.
I śpiewam.
Rozpościeram ramiona, by przywabić
Żywe istoty, a one do mnie przychodzą,
Ofiarowuję im schronienie.
One zaś karmią mnie
Tym co upuszczą,
Przybywają i odchodzą,
A ja stoję
Śpiewając tę historię,
Powiewając nitkami
Ziemi i Nieba, Ziemi i Nieba, Ziemi i Nieba,
Nieba i Ziemi.
I śpiewam…
Ellen Evert Hofman
Drzewo 4 Komentarze
w jesiennym ogrodzie.
Patrzę na nie co dzień.
Latem miało drzewo
zieloną koronę,
na ramionach ptaki
żółte i czerwone.
Ręce wyciągało,
nieba dosięgało
i śmiało się, śmiało.
Teraz stoi smutne,
chłoszcze je ulewa.
Żal mi tego drzewa.
Odleciały ptaki
tam, gdzie nie ma zimy,
odleciały liście
za nimi, za nimi,
odleciały kwiaty,
zabrał je ze sobą
wicher lodowaty.
Żal mi tego drzewa.
Teraz stoi smutne,
nikt mu nie zaśpiewa.
Pobiegnę do drzewa,
wdrapię się na gałąź
i będę mu śpiewał,
a drzewo, a drzewo
będzie mnie słuchało.
Zaśnij, drzewo, zaśnij.
Jutro będzie jaśniej.
Jutro będzie ładnie,
śnieg na ziemię spadnie.
Będziesz sobie spało,
ubrane na biało,
śniegiem otulone…
A jak się obudzisz,
znowu będziesz miało
zieloną koronę.
Danuta Wawiłow
Jesienne depresje Leave a comment
Zachód Słońca 3 Komentarze
Kto pogubił te pióra różowe na niebie? ![]()
Aniołowie kochania, kochania, kochania.
Popłynęli daleko – nie do mnie i ciebie,
lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania.
Aniołowie miłości pióra pogubili,
niosąc w oddal rozkosze, rozkosze, rozkosze,
różowe pocałunki, nieskończoność chwili
i pełne łez amfory, i róż pełne kosze.
Jedno pióro wionęło nad tym naszym domem,
gdzie w oknie brak złotego, złotego płomienia,
i zawisło nad nami różowym ogromem,
i zawisło nad nami żałością wspomnienia…
Kto pogubił te pióra na niebie?
Aniołowie kochania, kochania, kochania.
Popłynęli daleko – nie do mnie i ciebie,
lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania.
M. Pawlikowska-Jasnorzewska
Love, love, love… 4 Komentarze
![]()

