Wiosna zawitała i chyba zadomowi się na dobre, ale Zima jest nieustępliwa i wciąż próbuje wrócić…
Wiosenny przekładaniec 2 Komentarze
Co się odwlecze, to… 6 Komentarzy
W prawdzie nie w pełni, ale jest…
Jeszcze nie zupełnie o takie ujęcie mi chodziło, ale już jestem bliżej celu… ![]()
Cały i taki bliski… 8 Komentarzy
Nasz naturalny satelita porusza się po orbicie, która nie jest idealnym okręgiem lecz elipsą o mimośrodzie 0,0554. To powoduje, że odległość Srebrnego Globu od Ziemi zmienia się od 363 104 kilometrów w perygeum (najbliższy punkt orbity) do 405 696 kilometrów w apogeum (najdalszy punkt orbity).
Pełnia, która wypadła 19 marca o godz. 19.10, prawie idealnie pokrywa się z minimalną odległością Księżyca od Ziemi, bo moment ten przypada o godz. 20.10 naszego czasu, a więc równo godzinę po pełni. Podobny układ miał miejsce 18 lat temu (w grudniu 2009r).
Kiedy przeczytałem o tym i spojrzałem na kalendarz (19-ty przypada w weekend) poczułem nieodpartą chęć wykonania fotografii Księżyca w pełnej krasie – ostatecznie taka okazja dla mnie już się zapewne nie powtórzy . W tygodniu poprzedzającym pełnię poczyniłem stosowne przygotowania – solidny statyw, obiektyw o ogniskowej 500mm połączony z dwukrotnym konwerterem, co w sumie daje ogniskową 1000mm. Taki zestaw w połączeniu z moim Olympusem tworzy już niezły “teleskop”. Do połączenia obiektywu z konwerterem musiałem się zaopatrzyć w specjalny pierścień adaptacyjny, co okazało się nie lada wyzwaniem, ale udało się. Pozostało tylko czekać na weekend i pełnię.
W sobotni ranek po przebudzeniu podszedłem do okna i ujrzałem na niebie ciemno stalowe chmury zwiastujące chyba długotrwałe opady. Jednak wiatr był moim sprzymierzeńcem i około południa już przebijało się słońce i zrobił się ładny wiosenny dzień (chociaż z powodu lodowatego wiatru dość chłodny). Pod wieczór niestety zachmurzenie powróciło i tak niecierpliwie wyczekiwany księżyc pojawiał się na krótko pomiędzy gnanymi wiatrem chmurami. Plany wykonania wspaniałych zdjęć Księżyca legły w gruzach.
Nieodparta chęć wykonania portretu naszego naturalnego satelity skłoniła mnie do sięgnięcia po inny obiektyw, podniesieniu czułości ISO i próby upolowania Księżyca kiedy “Pan Glaca” wychylał się pomiędzy chmurami, lekko zamglony i wołał “A KU KU”, co w efekcie zaowocowało kilkoma zdjęciami o przeciętnej jakości… I po raz kolejny uświadomiłem sobie, jak marne są nasze najwspanialsze plany wobec kaprysów natury.
Fools on hills 2 Komentarze
Cisza… 2 Komentarze
Powitanie wiosny 5 Komentarzy
Ścieżki którymi nigdy więcej razem nie będziemy wędrowali… 4 Komentarze
Ścieżki którymi razem chodziliśmy
już nie prowadzą do wspólnego celu.
Dokąd wędrować samotnie przed siebie,
gdzież kres mej wędrówki,
gdzie dla duszy spokój…
