Bezwzględne prawo natury: 1 x śmierć = 2 x życie
Archive for the ‘Wildlife’ Category
Krąg życia 5 Komentarzy
W pobliżu lisiej nory 3 Komentarze
Kiedy spacerujesz po lesie pamiętaj, aby zachowywać się cicho. Nikt nie musi wiedzieć, że tu jesteś. To Ty jesteś gościem lasu, więc uszanuj spokój jego domowników. Poruszaj się powoli i rozglądaj się dookoła. Jeżeli zaobserwujesz coś ciekawego, poświęć temu trochę czasu. Wchłaniaj zapachy lasu, ciesz się czystym powietrzem, wsłuchaj się w muzykę natury, szum wiatru w listowiu drzew, odgłosy jakie wydają kołysane wiatrem drzewa, śpiew ptaków, bzyczenie owadów. Popatrz jaki panuje tu ruch. Las, który na początku spaceru wydawał się pusty i cichy teraz tętni życiem. Gdzieś w koronach drzew słychać kucie dzięcioła, czasami można usłyszeć charakterystyczne wołanie kukułki, innym razem sójka, strojna w kolorowe piórka naśladuje wcześniej przez nią zasłyszane odgłosy, nagle w suchych liściach pod krzewami słychać dziwny szelest, a to kosy pracowicie przeczesują ściółkę w poszukiwaniu swoich przysmaków. Rozglądaj się, może gdzieś między drzewami zobaczysz spacerujące sarny, może napotkasz stadko dzików lub chyłkiem przemykającego lisa.
Zawsze szanuj las, a on się tobie odwzajemni, ukoi twoje nerwy, da zapomnienie o codziennych kłopotach, obdaruje pachnącymi poziomkami i malinami, słodkimi jagodami i jeżynami, podaruje wspaniałe grzyby. Las odkryje przed tobą swoje tajemnice, pozwoli zaobserwować żyjące dziko zwierzęta, jakże inaczej zachowujące się w porównaniu z tymi oglądanymi w ogrodach zoologicznych.
Wilki Leave a comment
Czego nie widać na fotografii 8 Komentarzy
Do wykonania zdjęcia przeważnie potrzeba ułamka sekundy – skierowujemy obiektyw aparatu na interesujący nas obiekt, naciskamy spust migawki, aparat robi pstryk i zdjęcie gotowe. Na obrazie uwieczniony został motyw główny, wyraźny i ostry, za nim tło, delikatnie rozmyte, aby nie dominowało właściwego tematu zdjęcia, wszystko to w przyjemnych dla oka, niezbyt agresywnych barwach. Każdy oglądający z uznaniem potakuje głową i zachwyca się pięknem tej fotografii.
Ale czego nie widać na fotografii ? Nie widać tego, ile fotografujący przygotowywał się do wykonania takiego zdjęcia. Przed sobą mamy jedynie końcowy efekt wykonanej pracy. Na uzyskanie takiego, a nie innego obrazu złożyło się wiele czynników. Początkiem jest zazwyczaj pomysł na zrobienie jakiegoś typu zdjęcia. Jeżeli będzie to np. fotografia krajobrazowa, to w naszej głowie powstaje plan co, gdzie i kiedy chcemy sfotografować. Potem szykujemy niezbędny sprzęt (aparat, obiektywy, statyw itp. ), przygotowujemy się do podróży do upatrzonego miejsca i wyruszamy na tyle wcześnie, by dotrzeć tam o określonej porze dnia. Będąc już na miejscu może okazać się, że zastany widok nie do końca odpowiada naszym wcześniejszym wyobrażeniom. Owszem zrobiliśmy całą serię zdjęć, ale nie spełniły one naszych oczekiwań. W naszej wizji czegoś nie uwzględniliśmy, może przybyliśmy na miejsce o niewłaściwej porze dnia, może… Tych “może” może być wiele, każde z nich trzeba rozważyć. Jeżeli zdjęcia zaplanowaliśmy niedaleko od miejsca zamieszkania, to pół biedy, możemy powrócić tu za jakiś czas, ale gdy od domu jesteśmy daleko, musimy zadowolić się tym co zastaliśmy i wykorzystać do maksimum nasze możliwości, choć efekty będą gorsze od oczekiwanych.
Żeby zrobić to zdjęcie powracałem w to miejsce kilkakrotnie w odstępach tygodniowych. Czekałem aż liście brzóz nabiorą pomarańczowo-złotego koloru. Za każdym razem ubierałem wysokie gumiaki, aby dojść z tej strony na skraj wody. Opłacało się czekać, choć istniało ryzyko, że pierwszy nocny przymrozek zrzuci liście na ziemię i do sfotografowania pozostaną jedynie świerki i nagie białe brzozy. Na kolejną polską złotą jesień będzie trzeba poczekać tylko rok.
Fotografowanie wymaga dużo cierpliwości. Lubiane przez wszystkich zdjęcia przyrodnicze tzw. “wildlife” wymagają od fotografującego dużo poświęcenia, bardzo dużo cierpliwości i dużo szczęścia. Jeżeli planujemy fotografowanie dziko żyjących zwierząt, musimy najpierw o nich poczytać, zdobyć trochę wiedzy o ich zwyczajach, ulubionych miejscach w których przebywają, jeżeli to możliwe najlepiej od ludzi, którzy na co dzień z nimi stykają się np. leśników. Wiedza taka niezbędna jest też dla naszego bezpieczeństwa, gdyż zwierzęta czując zagrożenie mogą nas zaatakować, choć zazwyczaj schodzą nam z drogi. Fotografia przyrodnicza wymaga też odpowiedniego sprzętu do fotografowania (teleobiektywy, statywy), jak i wyposażenia ochronnego i maskującego.
Z własnych skromnych doświadczeń, mogę powiedzieć, że podchodzenie zwierzyny jest bardziej pasjonujące niż samo fotografowanie jej, chociaż głównie chodzi tu o zrobienie zdjęć.
Do wypatrzonej na polanie sarny podchodziłem od tyłu. Nie mając przy sobie teleobiektywu o odpowiednio długiej ogniskowej musiałem zakraść się stosunkowo blisko, aby na zdjęciu nie była tylko rudawą plamką na zielonym tle. Gdy już byłem wystarczająco blisko, długo czekałem, aż skieruje głowę w moją stronę, żebym na fotografii nie miał tylko ujęcia jaj zadu. Obawiałem się bardzo, że naciśnięcie spustu migawki i charakterystyczny odgłos podnoszonego lustra spowoduje to, że kilkoma susami czmychnie, by ukryć się w głębi lasu. Szczęśliwie wietrzna pogoda była moim sprzymierzeńcem i wiatr zagłuszył zarówno odgłos wydawany przez aparat, jak i rozwiał mój zapach, dzięki czemu z niedużej odległości mogłem być świadkiem tak uroczej sceny.
Tym razem nie byłem już taki sprytny… Kiedy czaiłem się za drzewami, aby przygotować aparat do zdjęć zauważonej sarny, okazało się, że to ja byłem bacznie obserwowany i to zapewne od dłuższego czasu. Wystarczyło, że wychyliłem się trochę zza drzewa, koziołek leżący w trawie, którego miałem zamiar uwiecznić na fotografii, wydał odgłos podobny do głośniejszego chrząknięcia i z trawy podniosła się sarna, za którą podążała młodziutka sarenka. Szybko oddaliły się w stronę koziołka. Nie muszę chyba dodawać, że o ich istnieniu nie miałem zielonego pojęcia. Zdążyłem jedynie pstryknąć dwa zdjęcia i już cała trójka zniknęła z zasięgu mojego wzroku.
Innym razem, trochę zrezygnowany po wielogodzinnej wędrówce po lesie, w czasie której nie natrafiłem na żadne dziko żyjące zwierzęta, doszedłem na skraj lasu i nagle ujrzałem Króla Lasu beztrosko odpoczywającego na trawie. Drżącymi z emocji dłońmi wziąłem aparat i… (oby tylko czegoś nie sknocić …) Udało się !!!
Emocji jakie towarzyszyły przy robieniu tego portretu nie widać na zdjęciu i trudno je wyrazić słowami. Jeleń wygrzewał się w słońcu, trwając prawie w bezruchu.
Przy robieniu wielu fotografii towarzyszą wielkie emocje. Na wiele ujęć trzeba cierpliwie czekać, czasami wiele godzin. Jeżeli wszystko się powiedzie, to mamy w swoich zbiorach zachwycające prace i obsypywani jesteśmy przez wszystkich oglądających pochwałami. Są to chwile wspaniałe dla autora zdjęć. Ale bywa i tak, że mimo wcześniejszych starannych przygotowań oraz włożonej pracy nie uzyskujemy oczekiwanych efektów. Z mojego balkonu, na przeciwległym wzgórzu widać kościół z dwoma szpiczastymi wieżami. Pewnego wieczoru była pełnia księżyca. Wymyśliłem sobie, że zrobię zdjęcie w momencie, kiedy księżyc przesunie się tak, że będzie ustawiony idealnie pomiędzy dwoma wieżami. Poczyniłem odpowiednie przygotowania, ustawiłem statyw na balkonie, przygotowałem aparat oraz obiektyw, wstępnie wykadrowałem ujęcie i pozostało tylko czekać. Około godziny 3:00 księżyc zbliżał się do wież. Ale z drugiej strony na wcześniej bezchmurnym niebie pojawiły się chmury. Zaczęła się wojna nerwów, co będzie szybciej przy wieżach. Chmury czy księżyc. Ten wyścig wygrały chmury, a ja z podkrążonymi oczami wyszedłem o 6:30 do pracy.
Ale pocieszam się, że pełnia jeszcze nie raz będzie, a ja się nie przeprowadzam, więc wszystko jeszcze się może zdarzyć.
