Archive for the ‘poetry’ Category
pod moją lewą pachą
w ciepłym gnieździe
żyje ptak serca
bije ptak serca
zdławionymi skrzydłami
pierze wydarte
w wietrze mieszka
król lubił chronić głowę
w ciepłe pachnące gniazdo
pod moją lewą pachą
bowiem król bał się śmierci
ona stała na zewnątrz
zgarniała wydarte pióra
zimną ręką
usypiała wiatr
Halina Poświatowska

MARIONETKI
I
Jak się nie nudzić? gdy oto nad globem
Milion gwiazd cichych się świeci,
A każda innym jaśnieje sposobem,
A wszystko stoi – i leci…
II
I ziemia stoi – i wieków otchłanie,
I wszyscy żywi w tej chwili,
Z których i jednej kostki nie zostanie,
Choć będą ludzie, jak byli…
III
Jak się nie nudzić na scenie tak małej,
Tak niemistrzowsko zrobionej,
Gdzie wszystkie wszystkich Ideały grały,
A teatr życiem płacony –
IV
Doprawdy, nie wiem, jak tu chwilę dobić,
Nudy mię biorą najszczersze;
Co by tu na to, proszę Pani, zrobić,
Czy pisać prozę, czy wiersze – ?
V
Czy nic nie pisać… tylko w słońca blasku
Siąść czytać romans ciekawy:
Co pisał Potop na ziarneczkach piasku,
Pewno dla ludzkiej zabawy (!) –
VI
Lub jeszcze lepiej – znam dzielniejszy sposób
Przeciw tej nudzie przeklętej:
Zapomnieć ludzi, a bywać u osób
– Krawat mieć ślicznie zapięty…!

“ LISTY “
Do pieca, miłosny zeszycie!
Do pieca, listy – stos cały!
A żeście z ognia powstały,
więc w ogień się obrócicie!
Maria Pawlikowska – Jasnorzewska

https://youtu.be/2OoxA5bcOK8
NA DRUGIM BRZEGU TĘCZY
Przychodzisz zawsze do mnie
gdy zapada zmrok
zapalasz rzekę tęczy
i przerywasz noc
zapalasz rzekę tęczy
i przerywasz noc.
Nie pytasz nigdy o nic
a jednak wiesz co chcę:
przepłynąć poprzez tęczę
na jej nieznany drugi brzeg
przepłynąć poprzez tęczę
na jej nieznany drugi brzeg.
Zobaczyć słońce w nocy
zobaczyć latem śnieg
królika trzymać w dłoniach
i głaskać dłonią jego sierść
królika trzymać w dłoniach
i głaskać dłonią jego sierść.
Jacek Grań (Franciszek Walicki)
ON THE OTHER SHORE THE RAINBOW
You always come to me
when dusk is setting in
you light a rainbow river
and break the night.
You never ask for anything
you know what I want after all:
to cross the rainbow
to its unknown other bank.
To see the sun in the night
to see snow in summer
to hold a rabbit in one’s hands
and stroke his fur with one’s hand.
Znowu przyszła do mnie samotność
choć myślałem że przycichła w niebie
Mówię do niej:
– Co chcesz jeszcze, idiotko?
A ona:
– Kocham ciebie
Ksiądz Jan Twardowski

CIENKI LÓD
obydwoje stąpaliśmy
po cienkim lodzie
temperatura uczucia
rozgrzanego do czerwoności
w końcu stopiła taflę
woda jest taka zimna
teraz
zamarznięte serce
pluje czerwoną krwią
która krzepnie po woli
tylko ono
jest nadal gorące
otulone chłodem tęsknoty
wspomina słońce
nadal Cię woła
czujesz
ono wciąż na Ciebie patrzy
nie powiem Ci
jak bardzo mi Cię brak
bo nie ma takich słów
nie przepraszaj
za nic nie przepraszaj
to nie była Twoja wina
ani moja
stało się
co miało się stać
następnym razem
pójdziemy pustynią
ominiemy lód
może słońce
będzie dla nas
Black Horse
Tylko fotografie nie liczą się z czasem
pokazują babcię jak chudą dziewczynkę
z wiosną na czerwonych gałęziach wikliny
jej piłkę przed pół wieku i wróble jak liście
jej warkoczyk tak wierny jak anioł prywatny
jej skakankę jak prawdę bez łez i pożegnań
biskupa w krótkich majtkach na wysokim płocie
fotografie najchętniej ocalają dziecko
wolą uśmiech niż ostre dogmatyczne niebo
również serce co się dyskretnie spóźniło
pokazują wakacje bezlitosne lato
z psem spotkanie pomiędzy pszenicą i owsem
zwłaszcza gdy życie ucieka jak balon
i ślimak chodzi z domem swym bezdomny
kamień z twarzą królewską który nie skamieniał
przed dworem co się spalił siostry cieknie w pasie
dowcipne choć zegarek im płakał na rękach
wspomnienie 6 klasy stygnące jak perła
z dyrektorem jak z ssakiem niewinnym pośrodku
umarł nie zmartwychwstał by odejść jak człowiek
staw pożółkły jak topaz i żabę z talentem
kiedy szczygieł z ogrodu przenosi się w pole
nawet trawę co zawsze wykręci się sianem
krajobraz co już przeszedł dawno w geografię
i oczy już za wielkie by stać je na rozpacz
Ks. Jan Twardowski