Archive for Kwiecień 2011

Ciąg dalszy   1 comment

                                                                                             Myśl miałem wczoraj niesmutną,

                                                                                             Lecz nie dotrwała do świtu,

                                                                                             Jak cień rzucony na płótno,

                                                                                             Zmącony blaskiem błękitu.

                                                                                             Myśl pierzchła spłoszona. Dokąd ?

                                                                                            I cień, i błękit wraz zniknął,

                                                                                            Gdy w okna twardy prostokąt

                                                                                            Dzień wdarł się i groźnie krzyknął.

                                                                                                                                                                                                                                                                                         Antoni Słonimski

Ponury poranek_bw

 

Posted 6 kwietnia 2011 by andipab in Gdzieś obok nas

Spain   Leave a comment

Posted 5 kwietnia 2011 by andipab in Co mi w duszy gra

Ona brzydka, brzydki on   5 Komentarzy

Ona brzydka, brzydki on
A taka ładna miłość, aż nierealna wręcz
Tak jakby ich spowiła tęcza tęcz
I wszechobecna siła
Tchnęła najczystszy ton
Tkliwy serca dzwon

                                                                                                      fragment piosenki G.Łobaszewskiej “Brzydcy”

E20110403_086

Posted 4 kwietnia 2011 by andipab in Wildlife

Kałuża pełna miłości   3 Komentarze

Nieznaczne obniżenie terenu jest porośnięte drzewami. Po zimowych roztopach niecka ta wypełnia się wodą tworząc płytkie , trudnodostępne rozlewisko. Kiedy przychodzą cieplejsze wiosenne dni w kałuży tej nie wiadomo skąd pojawiają się żaby. Rozlega się żabi śpiew rozchodzący się na kilkadziesiąt metrów od rozlewiska. Uważnie, poruszając się po kępach trawy można zbliżyć się dość blisko do wody. Trzask pękającej pod stopą suchej gałęzi wzmaga czujność żab i natychmiast zalega grobowa cisza. Tysiące oczu wypatruje zbliżającego się niebezpieczeństwa. Ale cisza trwa krótko, szkoda marnować czasu. Znowu rozlega się śpiew, a woda jakby zaczynała się gotować. Nad powierzchnię wystają żabie głowy. Woda wypełnia się podobnym do luźnej, rozdrobnionej galarety żabim skrzekiem. Za kilka miesięcy teren ten będzie całkowicie suchy, wypełniony jedynie wyschniętymi, poczerniałymi od leżenia w wodzie liśćmi, a po żabach tu zgromadzonych zaginie ślad. Aż do przyszłej wiosny…

 

Zobacz więcej zdjęć

Posted 3 kwietnia 2011 by andipab in Wildlife