Archive for Marzec 2011
A bodaj to każdy w domu
Słodko pędził chwile
Troskliwością otoczony
Przyjmowany mile
A bodaj to w każdej chwili
Samo było śliczne
Komu dnie łaskawie płyną
Temu zdrowie liczne
Bądźmy wszyscy dobrej myśli
Gwiazda powodzenia błyśnie
Bądźmy weseli jak przy niedzieli
Niech nam będzie jak najlepiej
By łaskawie czas uciekał
Bądźmy spokojni i zawsze godni.
A bodaj to każda ręka
Przyjacielem była
Dobre niechaj się pamięta
Zapomni niemiłe.
Bądźmy wszyscy…..
miłości godni.
A bodaj to choćby wieki
Same wesołości
Złe się niechaj nie doczeka
Więcej jest miłości.
Z repertuaru Tadeusza Woźniaka
Raniuszki zwykle poruszają się grupkami wśród gałązek krzewów i drzew. W zimie łączą się zwykle po 20-30 osobników, które razem bronią swojego terytorium przed sąsiednimi grupami. Ptaki łączą się w pary lęgowe, ale starsze ptaki, których lęgi były nieudane, pomagają innym parom przy odchowaniu młodych. Żyją w lasach liściastych i mieszanych, parkach i ogrodach. Są krótkodystansowcami prowadzącymi osiadły tryb życia. Długość ciała ok.14 cm, rozpiętość skrzydeł 16-19 cm. Ptaki z Europy Północnej mają głowy ubarwione na biało, osobniki zamieszkujące Europę Środkową mają czarne brwi. Ponieważ mają drobniutki dziobek żywią się mszycami, meszkami i małymi owadami wyciąganymi ze szczelin kory oraz miękkimi jagodami. W poszukiwaniu pożywienia potrafią zwisać na gałązkach głową do dołu, niejednokrotnie trzymając się jedną łapką, a drugą pomagają sobie w przytrzymywaniu pokarmu.

Raniuszek – zdjęcia
Najpiękniejsze fotografie to te, które najpierw powstają w naszej głowie. Potem sięgamy po aparat fotograficzny, aby je pokazać innym.
***
Fotografia to obraz namalowany przez światło na materiale światłoczułym, widziany oczami naszej duszy i przefiltrowany przez nasze emocje.
***
Fotografowanie stało się tak powszechną rozrywką jak sex i taniec.
Susan Sontag
***
Czyż nie jest rozkoszą swego rodzaju, władać ręką pewną i mocną paletą samych tylko tonów czarnych, szarych i białych i z niej, stopniowaniem tonalnym wydobywać wszelkie efekty barw żywych i bogatych, pieszcząc się i ciesząc plamami bezkolorowymi, w których mimo to jest pełno koloru i słońca ?
Jan Bułhak
***
Tylko przez czerń i biel dochodzę do celu. Czarno-biała plama wyzwala od niewolniczego naśladowania świata.
Leon Wyczółkowski


Wiosna zawitała i chyba zadomowi się na dobre, ale Zima jest nieustępliwa i wciąż próbuje wrócić…

Wiosenny przekładaniec – zdjęcia

W prawdzie nie w pełni, ale jest…
Jeszcze nie zupełnie o takie ujęcie mi chodziło, ale już jestem bliżej celu… 

Nasz naturalny satelita porusza się po orbicie, która nie jest idealnym okręgiem lecz elipsą o mimośrodzie 0,0554. To powoduje, że odległość Srebrnego Globu od Ziemi zmienia się od 363 104 kilometrów w perygeum (najbliższy punkt orbity) do 405 696 kilometrów w apogeum (najdalszy punkt orbity).
Pełnia, która wypadła 19 marca o godz. 19.10, prawie idealnie pokrywa się z minimalną odległością Księżyca od Ziemi, bo moment ten przypada o godz. 20.10 naszego czasu, a więc równo godzinę po pełni. Podobny układ miał miejsce 18 lat temu (w grudniu 2009r).
Kiedy przeczytałem o tym i spojrzałem na kalendarz (19-ty przypada w weekend) poczułem nieodpartą chęć wykonania fotografii Księżyca w pełnej krasie – ostatecznie taka okazja dla mnie już się zapewne nie powtórzy . W tygodniu poprzedzającym pełnię poczyniłem stosowne przygotowania – solidny statyw, obiektyw o ogniskowej 500mm połączony z dwukrotnym konwerterem, co w sumie daje ogniskową 1000mm. Taki zestaw w połączeniu z moim Olympusem tworzy już niezły “teleskop”. Do połączenia obiektywu z konwerterem musiałem się zaopatrzyć w specjalny pierścień adaptacyjny, co okazało się nie lada wyzwaniem, ale udało się. Pozostało tylko czekać na weekend i pełnię.
W sobotni ranek po przebudzeniu podszedłem do okna i ujrzałem na niebie ciemno stalowe chmury zwiastujące chyba długotrwałe opady. Jednak wiatr był moim sprzymierzeńcem i około południa już przebijało się słońce i zrobił się ładny wiosenny dzień (chociaż z powodu lodowatego wiatru dość chłodny). Pod wieczór niestety zachmurzenie powróciło i tak niecierpliwie wyczekiwany księżyc pojawiał się na krótko pomiędzy gnanymi wiatrem chmurami. Plany wykonania wspaniałych zdjęć Księżyca legły w gruzach.
Nieodparta chęć wykonania portretu naszego naturalnego satelity skłoniła mnie do sięgnięcia po inny obiektyw, podniesieniu czułości ISO i próby upolowania Księżyca kiedy “Pan Glaca” wychylał się pomiędzy chmurami, lekko zamglony i wołał “A KU KU”, co w efekcie zaowocowało kilkoma zdjęciami o przeciętnej jakości… I po raz kolejny uświadomiłem sobie, jak marne są nasze najwspanialsze plany wobec kaprysów natury.


Przebiśniegi