Fotografia cyfrowa wytyczyła nowe standardy jakości obrazu. Czasami fotografie aż „kłują” w oczy swoją ostrością. Współczesne aparaty, szczególnie te kompaktowe z małą matrycą i krótkoogniskowymi obiektywami, mają bardzo precyzyjne systemy AF oraz dużą głębię ostrości, co praktycznie przy odrobinie staranności ze strony fotografującego uniemożliwia wykonanie nieostrego zdjęcia. W wielu przypadkach ta nadmierna głębia ostrości staje się wadą i to nie tylko w zdjęciach portretowych, gdzie ostrość nastawionajest na osobę portretowaną, a cała reszta stanowiąca tło powinna być rozmyta.
Inaczej jest w fotografii krajobrazowej, oczekujemy dużej wierności oddania szczegółów, choć często ten nadmiar detali przeszkadza w odbiorze zdjęcia, pozbawia pejzaż malarskości. Dla impresjonistów nieistotne były szczegóły, zlewające się barwne plamy tworzyły bajkowe pejzaże, zachwycające scenerie ujmujące widza swoim niespotykanym nastrojem. Te obrazy zapisywały się głęboko w pamięci widzów, którzy potem inaczej spoglądali na otaczający ich świat i wnaturze poszukiwali ich odpowiedników.
W fotografii reporterskiej, migawkowej nie przywiązujemy tak wagi do ostrości szczegółów. Istotna jest dynamika i dokumentalny zapis przedstawianych scen. Niejednokrotnie podświadomie usprawiedliwiamy wynikające z niestaranności, a wręcz niechlujności fotografującego kiepskie jakościowo zdjęcia.
Zupełnie innymi prawami rządzi się makrofotografia. Tu fotografujący dysponując tzw. „papierową głębią ostrości” i prowadzi walkę o każdy dodatkowy milimetr głębi ostrości. Pokazując jedynie najistotniejszy ostry fragment, naszej wyobraźni pozostawia odgadnięcie co kryje się dalej w coraz bardziej rozmywającym się obrazie.
Na współczesnym rynku wydawniczym, zarzucani jesteśmy wielką ilością czasopism o tematyce fotograficznej. Wszystkie ilustrowane są zdjęciami wykonywanymi sprzętem fotograficznym wysokiej jakości, przed przekazaniem do druku obrobionymi w programach graficznych, dających możliwości poprawienia jakości obrazu do poziomu nieosiągalnego przez sam sprzęt. Wszystko po to, by pokazać do jakiej perfekcji doszli producenci cyfrowego sprzętu fotograficznego i wywołać u czytelnika przekonanie, że posiadany przez niego sprzęt jest archaiczny, już do niczego się nie nadaje i że nadszedł czas kupić coś z nowości. Oglądając takie zdjęcia zachwycamy się osiągniętymi efektami i czytamy o nowych osiągnięciach technicznych, ale jednocześnie ulegamy pewnej manipulacji, kształtuje się w nas pewien wzorzec idealnego zdjęcia. Po pewnym czasie dla wielu osób w zdjęciach nieistotna staje się treść, nastrój czy artyzm, a widzą techniczne niedociągnięcia i słabości.
Przed swoimi oczami mam zdjęcie oglądane na jednym z portali fotograficznych. Fotografia przedstawia portret młodej dziewczyny stojącej przy uchylonych starych, niepomalowanych drzwiach. Jej rozpromieniona, pełna radości życia twarz, o jasnej, aksamitnie gładkiej cerze, kontrastuje z głębokimi, wyraźnymi słojami starego drewna drzwi. Dziewczyna ma długie włosy, trochę w nieładzie układające się w naturalne pasma, kontrastujące z regularnie wmurowanymi cegłami nieotynkowanej ściany, w której osadzone są drzwi. Przyjemne, miękkie światło oświetla całą scenę. Piękny, ujmujący, pełen nastoju, miły dla oka portret, w naturalnych, lekko stonowanych barwach. Pod fotografią zamieszczone są komentarze. Większość z nich wyraża zachwyt, nie tylko nad urodą modelki, ale nad samym ujęciem, niby spontaniczną, ale przemyślaną kompozycją. Ale jest też dużo komentarzy określmy to czysto technicznych, a zarazem mało merytorycznych typu: szkoda, że ostrość poszła tu czy tam lub bardziej ogólne – poszło po jakości itp. Krytyczne uwagi robią najczęściej ludzie młodzi, od niedawna poznający tajniki fotografii, znający tylko cyfrowe techniki fotograficzne. Podejrzewam, że wielu z nich nie słyszało nawet o czymś takim jak obiektyw miękko rysujący, specjalnych nasadkach zmiękczających obraz, rodzajach oświetlenia, nie mówiąc już o zasadach kompozycji obrazu czy walorach artystycznych fotografii. Ulegli oni magii ostrości. Czego nie może aparat fotograficzny, to potrafi Photoshop. Ale nie dajmy się zwariować, nie wszystko musi być ostre jak brzytwa. To, że oddano do naszych rąk urządzenia czy programy graficzne umożliwiające osiągnięcie niespotykanej dotychczas jakości technicznej zdjęć, nie oznacza, że zawsze musimy z tego korzystać i że zawsze jest to konieczne. Ostrą brzytwą można się wspaniale ogolić, ale nieumiejętnie używając mocno okaleczyć.

Lustrzanka analogowa jest aparatem „z duszą”. Każdemu zdjęciu poświęca się więcej czasu, kadr jest przed naciśnięciem spustu migawki przemyślany. Ograniczenie do 36 ilość klatek nie pozwala pstrykać byle jak i co popadnie, a potem zobaczymy co z tego wyciągnie się. Zaletą cyfrowej fotografii jest natychmiastowy podgląd i możliwość skorygowania będnych ustawień, no i koszty eksploatacji sprzętu. Cena tradycyjnych materiałów fotograficznych jest coraz wyższa i niebawem fotografia analogowa będzie chyba dostępna dla nielicznych zapaleńców. Co do programów graficznych, to osobiście traktuję je jako zastępstwo ciemni. Tam też używało się wielu rodzajów wywoływaczy, papierów fotograficznych o różnym podkładzie i gradacji, stosowało się maski do doświetlania itp. I jestem na tyle konserwatywny, że uważam używanie Photoshop’a do kreowania obrazu, jego podrabiania za niedopuszczalne. To już nie jest fotografia. Nie sztuką jest wyszczuplić w Photoshopie modelkę i zrobić z niej sexbombę. Sztuką jest tak sfotografować kobietę o rubensowskich kształtach, by wszyscy widzeli w niej sexbombę.
PolubieniePolubienie
Wiesz, a ja czasem lubię nieostre zdjęcia. Bywają bardziej prawdziwe niż te wyżyletowane. Phoyoshopa w ogole nie używam, czasem coś prostuję albo przycinam. A najpiękniejsze zdjecia i tak wychodzą z analogowych lustrzanek. Nie jestem znawcą, ale jakimś cudem różnice widzę gołym okiem. I tak jak mój narzeczony, pstrykacz od 20 lat, stalam się fanką fotografii tradycyjnej.
PolubieniePolubienie